TruMotivation – twarz prawdziwej motywacji!

Moja historia

Moja korporacyjna historia zaczęła się w 1999 roku. TO był krok w kierunku korporacji, a dokładniej Świata Bankowości, który od zawsze mnie fascynował.

Podczas mojej 25-letniej pracy w tym sektorze, tak naprawdę pracę zmieniłem tylko raz. Powód? Chęć rozwoju, którego nie miałem już w miejscu, w którym zaczynałem przygodę. Jako, że moją życiową pasją jest piłka nożna, ulubionym klubem Manchester United, idealnym skojarzeniem jest zmiana klubu w poszukiwaniu szans na Złotą Piłkę. Tak też zrobiłem.

Przez kolejne lata w innej bankowej korporacji budowałem swoje kompetencje sprzedażowe poprzez sprzedaż bezpośrednią (do dziś pamiętam sytuację, kiedy zaczepiałem potencjalnych klientów pod oddziałem, zachęcając ich do skorzystania z oferty – dziś niewyobrażalne dla pracowników Banków), obsługę, jak i budowanie portfela oraz relacji z klientami. Masz relacje = masz zadowolonych klientów = masz wyniki. Proste prawda? 

W 2013 roku wskutek konsolidacji rynku i zmian organizacyjnych na mojej ścieżce pojawił się pierwszy poważny wybór: zmiana korporacji (likwidacja stanowiska), zmiana na stanowisko Dyrektora Oddziału lub dołączenie do projektu SFE (Sales Force Effectiveness).

Podejmowanie wyzwań jest wpisane w moje DNA (jako czynny piłkarz-amator nie potrafię bez nich funkcjonować), więc finalnie wybrałem bramkę numer 3 – projekt.

Dwa lata podróży po Polsce jako coach wdrażający program SFE. Co tydzień inny pokój hotelowy (czasami myliłem piętra wciskając numery w widzie). Ale przy tym coś nowego, co wciągnęło mnie po uszy.

Odpowiadałem za wdrożenie nowego rytmu pracy zwiększającego efektywność pracy regionów, oddziałów i pracowników.

Jako coach wspierałem doradców efektywnej pracy na telefonie oraz rozmów sprzedażowych z klientami.

Dyrektorów Oddziałów wspierałem w rozmowach z pracownikami w oparciu o model projektowy (dzienny rytm pracy, raportowanie, spotkania indywidualne i zespołowe etc.). Był to okres w którym dotknąłem Świata Konsultingu biznesowego współpracując w projekcie z BCG (Boston Consulting Group). Poznałem także mojego pierwszego mentora, który zasiał we mnie ziarno coachingu – Rafała Żaka.

Jednakże każdy projekt kiedyś się kończy tak i ten prędzej czy później musiał się skończyć. Stanąłem wówczas przed kolejnym wyborem: dalej w organizacji na nowym stanowisku czy może pomysł na coś swojego? Szukałem, ale pomysłu nie znalazłem. Widocznie nie byłem gotów na własną ścieżkę.

Wówczas na mojej drodze pojawił się mój nowy szef, a następnie mentor – Renata. To był krok w kierunku intensywnego rozwoju, poznawania siebie, swoich umiejętności, ale i rezerw. 

Do dziś w duszy słyszę słowa Renaty: Rozwój boli.

Wychodzenie ze strefy komfortu jest trudne i wymaga wysiłku, wiary, dyscypliny i planu. Ale widoki ze szczytu są tego warte. Historie Cristiano Ronaldo czy Lionela Messi są tego idealnym potwierdzeniem.

Moje wewnętrzne przekonania na mój własny temat legły w gruzach. Oto ja, który tyle rzeczy wiedziałem, potrafiłem, doświadczyłem, zostałem obnażony i rozkruszony. Przez samego siebie! Mogłem uciec, wrócić do świata w którym czułem się cudownie i… stać w miejscu. Ale podniosłem rękawicę i postanowiłem się odbudować, tym razem jako całkowicie inny człowiek. W końcu spalony to nie koniec meczu 🙂

Mój perfekcjonizm tym razem zadziałał w słusznym kierunku. To było jedno z moich największych wyzwań. Analiza, szlifowanie tego co umiem, konkretny plan rozwoju z jasno zdefiniowanymi punktami kontrolnymi i zdobywanie kolejnych kompetencji pod okiem nowego trenera. Na myśl przychodzi mi to, co z Robertem Lewandowskim dokonał Jurgen Klopp, kiedy Robert dołączył do zespołu BVB – stworzył zawodnika światowego formatu.

Moja strefa komfortu była dość mobilna i zmieniała się co chwilę. Bolało, ale był to miły ból. Praca zwinna, efektywna i co najważniejsze blisko ludzi, z którymi kocham pracować.

W międzyczasie odbyłem kolejne studia, ale tym razem z Psychologii w biznesie. Ukończyłem z powodzeniem roczną Certyfikację EFPA zdając najtrudniejszy egzamin w moim życiu, osiągając finalnie tytuł Europejskiego Doradcy Finansowego EFA EFPA. 

W pracy wykorzystywałem całą gamę narzędzi, które znałem. Rosłem z każdym dniem. Podstawy coachingu i psychologii wspierały mnie w tym. Tytuł Gwiazdy Wsparcia Bankowości Detalicznej 2017 całego Banku w corocznym plebiscycie R-STARS, który przyznawali ludzie, z którymi pracowałem utwierdził mnie w słuszności kierunku i działań.

Budowałem swoją markę jako osoba zarządzająca wynikiem, ale i współpracująca, inspirująca i rozwijająca (stworzyłem wielu świetnych Ekspertów). I właśnie ta druga strona zaczynała coraz mocniej dominować w moim życiu biznesowym, ale i nie tylko…

W 2021 mój przyjaciel, przedsiębiorca z którym znamy się od 6 roku życia, zadał mi pytanie, po którym już nic nie było takie jak wcześniej: dlaczego to, co kocham i potrafię robić nie robię na własny rachunek?

Nie potrafiłem odpowiedzieć. Moja perspektywa Świata, moich potrzeb i celów nie była na tyle szeroka, abym znał odpowiedź. Powróciła sytuacja z 2015, kiedy rozważałem porzucenie etatu, ale bez pomysłu na siebie podjąłem się kolejnego wyzwania w korporacji.

Aby udowodnić mi, że moje kompetencję mogę z powodzeniem wykorzystać poza Bankiem, nawiązał ze mną współpracę coachingową i konsultingową. To był pierwszy krok, jaki zrobiłem poza korporacją. Moje umiejętności, podejście, wartości z boiska i wiedza szybko przekonały do mnie jego wspólnika, człowieka całkowicie dla mnie obcego.

Dziś zarówno Oni, jak i ja nie wyobrażamy sobie przerwania tej współpracy. Pomagam rozwijać się zarówno im, jak i ich pracownikom. Dbamy razem o motywację w zespole, analizujemy trudne przypadki, szukamy najlepszych możliwych rozwiązań zwiększających efektywność ich pracy.

Na pytanie postawione przez mojego przyjaciela odpowiedziałem… działaniem. Po 23 latach kariery korporacyjnej podjąłem kolejne wyzwanie, do którego przygotowywałem się pracując na etacie – własny biznes, a więc moja upragniona Złota Piłka.

Nakręca mnie motywacja, którą pomagam odkrywać wśród osób, z którymi pracuję. Jednoczymy się wokół niej i to ona uwalnia Nasz potencjał! To jest prawdziwa motywacja, to jest TruMotivation!