TruMotivation – twarz prawdziwej motywacji!

Pracownik widmo: gdy Szef nie widzi Twoich wysiłków.

„Świadomość tego, że jest się dobrym, to nie wszystko. W pewnym momencie chcesz, żeby dostrzegł to też ktoś inny. Kiedy docenia cię ktoś, kogo podziwiasz, zmienia to sposób, w jaki postrzegasz samą siebie. […] Wszyscy chcą, by ktoś potrzymał przed nimi właściwe lustro”.

 – Taylor Jenkins Reid, Daisy Jones & The Six

Kiedy czytam ten cytat przypominam sobie historię, którą opowiedział mi przyjaciel, czuję pragnienie, aby wejść mocniej w jej scenariusz, dzięki czemu i ja i Ty będziemy mogli wyciągnąć z niej wartościowy przekaz (bynajmniej chcę w to wierzyć).

W tym materiale nie będzie samej merytoryki. Nie będzie też dużo pytań. Będzie inaczej.

To historia, która przydarzyła się mojemu przyjacielowi. Przez większość swojej kariery (25 lat w bankowości) pracował w sprzedaży. Na początku jako Opiekun klienta, później jako osoba wspierająca, zarządzająca sprzedażą, dbająca o rozwój swoich ludzi.

Przez wszystkie te lata doświadczał wielu biznesowych scenariuszy, które w małym i dużym stopniu wpływały na jego efektywność. A dzisiejsza efektywność widoczna jest po prostu przez wyniki. Nie ma zmiłuj.

Ostatnie lata to mocny rozwój osobisty, pod okiem doświadczonego menedżera. To była istna katapulta w kierunku nabywania nowych kompetencji oraz doskonalenia już posiadanych. Łatwo nie miał, ale w tym wszystkim widział sens. I za to był wdzięczny.

Jego efektywność była na wysokim poziomie, lecz byli od niego lepsi, którzy zbierali liczne nagrody. Akceptował to i wciąż nad sobą pracował. Znał swoją wartość, jego szef doceniał to jak pracuje, z Zespołem stanowił monolit.

Trwało to kilka lat, dopóki nie nastała zmiana organizacyjna. Zmienił się szef, struktura i trochę zespół. Pojawiły się nowe wyzwania, ale i możliwości.

Mój przyjaciel był na to przygotowany i pełny nadziei, że tym razem to on będzie w TOPie. Początkowo było ciężko, ale z każdym kolejnym miesiącem, jego efektywność w strategicznych celach była największa spośród całego zespołu. To, czego cierpliwie i wytrwale się uczył, zaczęło przynosić fantastyczne efekty.

Jego nowy szef był człowiekiem, z którym wcześniej już pracował i uważał go za ciepłego, serdecznego, pomocnego i empatycznego. Jednym słowem – każdy chciałby takiego mieć i nikt nie mógł powiedzieć o nim złego słowa. Współpraca opierała się na ponadprzeciętnym zaufaniu oraz autonomii w działaniu. Bajka!

I żyli długo i trochę mało szczęśliwie…

Dlaczego w takim razie opowiedział mi tę historię, a ja dzielę się nią z Tobą?

W tym cudownym i rzeczywistym scenariuszu brakowało jednego elementu, który dopełniłby tę idyllę – doceniania. Jego szef po prostu nie potrafił tego robić. Z ogromnej palety kompetencji, które stawiały go w topie szefów, tej jednej brakowało. Ale jakże ważnej! Oczywiście docenianie to działanie, więc możemy przyjąć, że chodziło o uważność na człowieka (w ujęciu biznesowym).

Chwaląc za wyniki, chwalił cały zespół. Podobno bardzo rzadko lub wcale, na forum doceniał wkład poszczególnych osób. Mój przyjaciel nie jest osobą, którą należy chwalić za wszystko i często, ale ten jeden element drastycznie zaburzał jego motywację wewnętrzną, która była jego codzienną energią.

Za każdym razem, kiedy realizował przed czasem jakiś kluczowy target, wysyłał wiadomość do szefa. Ale nigdy nie dostał jej jako pierwszy od niego. Kiedy przestał to robić, nie działo się nic więcej. Ot kolejna telka, kolejne pochwalenie całego zespołu, którego był częścią i tyle. To, że inni robili mniej, a na totalu się spinało, sprawiało, że gubił się w tłumie. Nie stanowił różnicy, na którą ciężko pracował. Bolało go to i coraz mocniej wpływało na jego motywację jak i efektywność.

Docenianie to nie tylko gratyfikacje finansowe jak premie czy podwyżki. Na pewnym poziomie zaspokojenia tej potrzeby wyrastają inne: rozwoju, sensu, doceniania etc. Jeśli jesteś szefem, proszę bądź na to uważny!

Nieznajomość potrzeb swoich pracowników to lekcja do natychmiastowego odrobienia! I jedna z najważniejszych dla kogoś, kto zarządza ludźmi!

Nie wiem, czy kiedykolwiek doświadczyłeś/aś podobnego scenariusza jako pracownik, czy może sam jesteś szefem i możliwe, że to także trochę i o Tobie…

Wracając do historii… jest ona teraźniejszością. Nie wiem na ten moment jak się zakończy, z jakich możliwości skorzysta mój przyjaciel. Ma kilka, o których rozmawialiśmy. Jeśli znasz skuteczny sposób – napisz do mnie, przekażę mu.

A jak się zakończy, na pewno Cię o tym poinformuję w kolejnym artykule. Myślę, że warto zaczekać…:)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *